Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

5.11.13

Winne Wtorki: Chenin z Chinon

Dzisiaj w ramach winnych wtorków jest Chinon. To apelacja z której pochodzi ponoć najlepszy w Loarze cabernet franc.. Młody, niezbyt gruby i cielisty, czerwony, chociaż może posłużyć też winiarzom za bazę dla win różowych.  Rzadko spotkamy białe Chinon ( chenin blanc) i właśnie dlatego, trochę z przekory, jest dzisiaj na moim stole. 





Moje La Noblaie Blanc 2012 pochodzi od mało mi znanego producenta. Posiadłość leży w rekach tej samej rodziny od 1952 roku, choć jej początki sięgają XVIII wieku. W biodynamicznie uprawianej winnicy rosną i cabernet franc i chenin. Warto wspomnieć, że Domaine de la Noblaie robią też różowego musującego Touraine.  


Domaine de la Noblaie - La Noblaie Blanc 2012

Kolor słomkowo-cytrynowy, nos świeży aromatyczny, z cytrusami, kwiatami, lanoliną, w tle nuta tropikalnego owocu, migdał. W ustach rześkie ale nie agresywne, okrągłe, owocowe, miód w finiszu, długie i dobrze zrównoważone. 

Nie jestem fanką chenin'a i kiedy piliśmy Vouvray - też z okazji winnych wtorków, nie dałam mu zbyt dużo punktów. Może z racji rocznika (2011 był kiepski), a może po prostu chenin z Chinon jest naprawdę wart by po niego sięgnąć. Jeśli go w ogóle spotkamy. Powodzenia!



Inni wtorkowicze sięgnęli po cabernet franc, z jakim rezultatem? 




31.1.13

Komu boczek? Lard des choix 2010


Bez pracy nie ma kołaczy, a że zajęłam właśnie I miejsce w wyścigu po posadę w Coya, postanowiłam wpaść do sklepu z winem i wydać pieniądze których jeszcze nie zarobiłam. Wybór padł na wino Hervé Souhauta, który stworzył Domaine Romaneaux-Destezet w Rodanie Północnym i robi pysznego naturalnego Syraha. Nie dodaje drożdży, nie obrywa szypułek, długo maceruje, nie kontroluje temperatury – ot niech fermentuje -byle długo, na koniec dodaje tylko ciut ciut siarczynów: oto jego przepis na prawdziwe wino. 




Moim kołaczem stał się jego inny, trochę bardziej dostępny projekt z winiarni Les Champs Libres o wdzięczącej się nazwie Lard, des choix, czyli "wybieram boczek" a może "wyborny boczek"? (Ktoś zna francuski ?) To wino z Ardeche – malowniczego regionu ze stromymi zboczami, starymi wioskami, po etykiecie chciałoby się rzec, że ze świnkami też, gdzie chętnie zjeżdżają turyści, ale o winie stamtąd coś nie słychać. Wciśnięty między Beaujolais i Rodan Północny, to region pomijany na korzyść bardziej znanych sąsiadów. Nasz „boczek” składa się właśnie z tego co przywodzi na myśl sąsiednie regiony: to związek partnerski syrah i gamay. Raczej wygląda na udany, skoro żadne z nich nie dominuje a całość jest nader interesująca. 




Lard de choix 2010 jest koloru wiśni, pachnie jak czerwone owoce a smakuje jak wędzony boczek z owocami. Bardzo świeży i z taninami też bez przesady. Trochę jak beaujolais z dymnym posmakiem, a że je prefere trochę pełniejsze wina, to raczej nie będę fanką. Polecam natomiast do spróbowania tym którzy zapuszczają się w tereny win naturalnych, i tym co wolą wieprzowinę.. no, a ja lecę do pracy. 

4.12.12

Winne Wtorki #40: WSET i klasyczna Loara.


Kilka dni temu Jakub z czerwone czy białe pisał o swoim egzaminie WSET Advanced. Zdawałam go w zeszłym roku i szczerze powiedziawszy, po pytaniach Kuby wnioskuję, iż poprzeczka wymagań egzaminatorów stale się podnosi. Jako że jakiś czas temu, porywając się z motyką na Słońce, zapisałam się na kolejny poziom, teraz przychodzi mi za tę decyzję płacić. Widmo przyszłorocznych egzaminów zmusza mnie do sięgania po bardziej i mniej znane mi warianty win, ciągłego wkuwania, kartkowania Oxford Companion to Wine, które to opasłe tomiszcze każdy uczestnik dostaje na początku kursu.

Z chęcią sięgnęłam więc po butelkę na dzisiejsze winne wtorki, chociaż późno, bo jak doświadczyli i inni uczestnicy, grudzień jest miesiącem Pracy. Dlatego dopiero wieczorem miałam okazję przewertować materiał studiów dotyczący Loary i powtórzyć no właśnie - czerwone loarskie wino, o które nie tak łatwo chyba w Polsce, koledzy mieli problemy z zakupem, chociażby w Łodzi. Pomysł czerwonego podsunął Mateusz z Winne Przygody , ja wino znalazłam w Samplerze, najbardziej nagradzanym londyńskim niezależnym sklepie, który zasłynął maszynami enomatycznymi, i codzienną degustacją, czyli można wino popróbować zanim się je kupi.


Mój wybór padł na Di' Vin 2010 z Anjou Villages, od negociant Matthieu Tijou,  bo chciałam cabernet franca. Chciałam czegoś na uzupełnienie lekcji loarskiej, która o zgrozo okazała się być obszernym tematem.. Oszczędzę pisania o tematach określonych w podręczniku, nie będę nawet pisać o problemach winogrodników w regionie ani też o mniej znanych szczepach jak Grolleau, Pineau d'Aunis, bo robionych z nich win próżno mi szukać nawet w Londyńskich sklepach.





Do butelki zatem...głęboki purpurowy kolor z nieco wodnistymi brzegami, w nosie dużo przyjemnych ciemnych owoców – jeżyn, porzeczek, trochę jeżynowych liści i nutka czarnego pieprzu, którego więcej znajdujemy w ustach. Średnio zbudowane, ale z chropawymi taninami i dość wysoką kwasowością. Z owoców w ustach znajdziemy jeżyny, ale też ciemne wiśnie i zimowo – kasztany, ale to może za sprawą delikatnego posmaku lasu. Ogólnie jest dobrym przykładem cabernet franca, niezbyt skomplikowanym, ale też nie za krótkim, w końcówce owoce i trochę więcej przypraw. Myślę, że dobrze się spisze z gulaszem, z serami, baraniną.


Zajrzałam do kursowych notatek z degustacji loarskiej, i proszę – jak się okazało mój Di' Vin moze nie był „divine” ale za to okazał się być przykładem klasycznym – ciemne owoce, wiśnie, grafit, czarny pieprz, liście jeżyn, dość kwaskowate, – dokładnie to co powinno być w loarskim cab francu. 









Poniżej, gwoli ciekawostki -notka do Di'Vin z wg wytcznych Diploma WSET (zgodnie z systematic Approach to Wine)

wygląd: czysty, przejrzysty rubinowy środek prowadzący do purpurowego wodnistego brzegu. Nogi widoczne.
nos: czysty, młodzieńczy, ze średnią intensywnością aromatów ciemnych owoców (jeżyn, porzeczek) przypraw (czarnego pieprzu) i zielonych (liście jeżyn) 
usta: wytrawne z wysokim poziomem kwasowości, średnim (+) poziomem cierpkich tanin, średnią intensywnością smaków ciemnych owoców (jeżyn, wiśni, porzeczek) przypraw (czarnego pieprzu) i leśnych (kasztany, żołędzie), średnie (-) ciało, średni (+) finisz. 
Ocena jakości: dobre. Wino ukazało charakterystyczne cechy szczepu i regionu (cabernet franc z Doliny Loary)
gotowość do konsumpcji/ potencjał starzenia: Wino jest młodzieńcze, przeznaczone do konsumpcji teraz, brak potencjału starzenia. 
cena w zaokrągleniu (wraz z podatkami): 13.00
kraj i region pochodzenia: Francja, Dolina Loary.
wiek wina (w latach): 2
przeważający szczep/ szczepy: Cabernet franc


Dosyć nudny to opis, prawda? Ale tymczasem - lekcja z Loary odrobiona, uff...? Zapiski z pustyni też pił Anjou, u niego w trochę mniej taninowej i lżejszej wersji.





10.10.12

Mont Rocher, Carignan Vieilles Vignes, Pays d' Herault 2011

Świetnej jakości Carignan z południa Francji, etykieta tak prosta, że moglaby zniknąć w gąszczu innych a warto po niego sięgnąć!
Kolor mocno wisniowy,bardzo wodniste brzegi zdradziły, że nie powinnam spodziewać się mocno zbudowanego wina.
Przyznam jednak, że mnie tyleż zaskoczył co uwiódł, jest dość skomplikowany i niesie nie tylko aromaty ciemnych owoców ale też lasu iglastego, ziół i nuty gałki muszkatołowej i słodkiego ciastka. Jest w nim też coś tajemniczego i nieznanego mi, ale na tyle silnego by móc to zapamiętać. W smaku faktycznie średniego ciała, z kwasowościa ktora nie pozostawia śladu już po dwóch sekundach. Ma bardzo lekkie taniny, za to wielość owoców (więcej niż w nosie) ale też nuty wanilii na zaskakująco długiej końcówce. Pije się lekko i dobrze że ma tylko 12,5%. A do czego? Można do wędlin, myślę też że do buraków byłby dobry, ale ja wybrałam gulasz. Do steka by się nie sprawdził ale z wołowym gulasz z grzybami, o tak!
Dodam jeszcze, że cena to około 35-40 zł. Taki stosunek jakości do ceny to mi się podoba!
Pijemy!