Nie lubiłam whisky.
Jakiś czas temu mogłam popijać Jacka Danielsa z colą, albo jeśli już samą, to nic ze Szkocji. Jameson, albo Bourbon były jedynymi jakich się
tykałam. Spróbowałam jednak niedawno 10- letnej Laphroaig i
otworzył się przede mną nowy świat. Mocna i młoda, bardzo
torfowa, naftowa, ale też z odrobiną morza w postaci jodu czy nawet
wodorostów. Sączyłam ją i myślałam o Islay skąd
pochodzi. Postanowiłam zgłębić temat i wybrałam się do
londyńskiego soho które jest zagłębiem sklepów z
mocnymi trunkami, jest tu i Gerry's, Milroy's i jeden z najbardziej
fascynujących Vintage House Spirits. Wstąpiłam do tego
ostatniego po flaszkę Bruichladdich ( z Islay właśnie) a wyszłam z
książką.
Małych rozmiarów "Goodness Nose" to autobiografia Richarda Patersona, w której napisaniu pomógł
mu ekspert whisky Gavin D. Smith. Richard przenosi nas w niej do
Glasgow swingujących lat 60-tych, do destylarni z Wyżyn i do dalekiej północy Szkocji, do serca
przemysłu, w którym zaczął pracę jako jako 17- latek, do czasów gdy whisky świeciła triumfy i do lat 80-tych i 90-tych, gdy nikt jej już nie chciał. Opowiada o wielkich ludziach i wielkich koncernach, kupujących nowe destylarnie i sprzedających bądź zamykających te, które nie prosperowały. Opowieść
zaczyna od pierwszego łyku whisky w składzie swojego ojca –
brokera whisky. Z pasja opisuje miejsca w których zaczynał
swoją karierę, destylarnie w których pracował - Tomatin, Dalmore, Jura.. ludzi których spotkał i z którymi, rzecz jasna, pił. Swój
rozwój opatruje adekwatnymi nazwami rozdziałów – od
pierwszego – „Surowy spirytus- narodziny master blendera”, po ostatni „ W pełni
dojrzały”.
Nie brak też w książce
bardziej osobistych akcentów, jak ten o córce, oj, naraziłby się ekspertom od wychowania w trzeźwości....
„Sally nie była
największym śpiochem, ale kombinacja mleka i Whyte&Mackay
zazwyczaj pomagała." Od najmłodszych lat wpajał jej również wiedzę o winie i szybko przyswoiła sobie kilka szczepów. „Gdy
miała cztery lata, jej popisowym numerem na imprezach i gdy mieliśmy przyjaciół na kolacji, było wzięcie ode mnie kieliszka
Burgunda i bez mrugnięcia okiem rozpoznanie go jako pinot noir.”
Podawać z mlekiem matki |
Z innych fragmentów
ubawiła mnie „zabawa w kowboja”. Młody Paterson pracował w
biurze jednego z brokerów whisky, przed otwarciem biura o 9
rano razem z kolegami ustawiali trzy kieliszki na biurku. W jednym
był 68% nowy spirytus, w dwóch pozostałych woda. Wylosowany "kowboj" miał z hukiem otworzyć drzwi do salonu-biura i bez
wahania wychylić jeden ze stojących kieliszków. Jeśli miał
szczęście mógł zacząć dzień bez kaszlu i zawrotów
głowy.
Jest też fascynująca część o samym procesie kupażowania whisky i
historii Andrew Ushera Jr – ojca mieszanej whisky. „Mieszana whisky jest
dziełem sztuki” - pisze, i trudno się z nim nie zgodzić. Mając
w zanadrzu praktycznie whisky z każdego zakątka Szkocji, Paterson
nawet stworzył własną klasyfikację tych przeznaczonych na blendy.
I tak z cięższych wybierałby w pierwszej kolejności Aberfeldy, czy
Talisker, z lżejszych Glenfiddich, a z Islay wybrałby Ardbeg.
Nie
wiem czy jego nos jest ubezpieczony, ale z pewnością wart jest
tysiące funtów. Richard Paterson bowiem stoi za najdroższymi whisky świata – jedna z nich Trinitas z Dalmore, została rozlana
tylko do trzech butelek, każdej z wyjściową kosmiczną ceną 100 000 funtów. Opisuje też proces tworzenia innej – 62-letniej Dalmore (sprzedanej na aukcji
za niemal 26 tysięcy funtów) - to nie tylko sam kupaż
składników, to miesiące szukania odpowiedniej beczki po
sherry, to praca bednarzy, którzy przygotowali specjalną małą
beczułkę na jej ostatnie leżakowanie. „Nigdy nie zapomnę tej
wielkiej chwili kiedy krytyk whisky Dave Broom przyszedł ze mną do
składu by zweryfikować to płynne złoto, zaraz przed
butelkowaniem. Miałem serce w gardle. Wiedziałem ze jest znakomitej
jakości, ale dodatkowe miesiące w beczułce po tym jak ją ostatnio
degustowałem mogły zadziałać na jej niekorzyść. To był moment
sukcesu lub calkowitej porażki. Ale jedno spojrzenie na szeroki
uśmiech Dave'a Brooma mówiło, że wygraliśmy. To był
czysty nektar.”
W zeszłym roku butelka tego nektaru została zakupiona na lotnisku w Singapurze za zawrotne 125 tysięcy funtów!
![]() |
62-letnia Dalmore, najdroższa whisky świata |
Książkę polecam tym,
którzy co nieco o szkockiej wiedzą a chcieliby dowiedzieć
się ciekawych anegdot i spojrzenia od kuchni, oraz tych którzy chcieliby poznać bliżej jednego z najlepszych blenderów,
i prawdziwych pasjonatów whisky, zresztą kto by nie chciał
go poznać po obejrzeniu tego:
Richard Paterson, Gavin D. Smith "Goodness nose. The passionate revelations of a scotch whisky master blender." Glasgow, 2010. Tłumaczenie fragmentów - moje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz